Rozruch samochodu ze słabym akumulatorem

Rozruch auta w warunkach rozładowanego akumulatora może być rzeczywiście problemem. Tym bardziej, że często przeszkadzają nam warunki atmosferyczne, w jakich się znaleźliśmy. Jeśli mamy do dyspozycji prostownik samochodowy i napięcie sieciowe to nie będzie problemu. Ładowanie akumulatora samochodowego prądem 6 amper przez godzinę powinno wystarczyć do jego rozruszania. Co jednak, jeśli nie mamy czegoś takiego? W tej sytuacji mamy dwie możliwości. Jeśli akumulator rozładował się na wskutek na przykład świecenia świateł, to pewnie w nim troszkę prądu jeszcze jest. Po prostu, jeśli akumulator nie jest na tyle pojemny by je zasilić nie będzie już oddawał energii, ponieważ lampy już zgasną. W takiej sytuacji wystarczy rozruch na tak zwany popych. Polega to na tym, że pchamy samochód a jego kierowca przekręca kluczyk. Tak można zrobić raz, dwa razy ale nie ciągle. Samochód bowiem może w ten sposób uszkodzić się. Jeśli zaś akumulator rozładował się do zera i ma w nim żadnej energii, to nie ma innego sposobu jak podłączenie innego akumulatora samochodowego w sposób równoległy. Jeśli akumulator jest pusty, to nawet wspomniany popych mu nie pomoże. Podłączenie akumulatora w sposób równoległy jest proste. Podjeżdżamy naładowanym samochodem, odpalamy silnik, plus akumulatora pustego łączymy z plusem pełnego i rozpoczynamy odpalanie. Oczywiście do tej czynności bierzemy kable rozruchowe, które wytrzymają te kilkadziesiąt amper obciążenia. Inaczej spalimy przewody w naszych rękach tak dużym prądem.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem: